„Gość w dom, Bóg w dom”

Dom (mieszkanie) jest terenem, na którym szczególnie często uwidacznia się agresywna chęć dominowania nad innymi. Stąd bru­talne spory i sprzeczki między członkami rodziny zastępujące uzgod­nienia, stąd także napastliwy ton, gdy ktoś się pojawi przed drzwia­mi. Gdzie realizacja hasła, haftowanego kiedyś na makatkach: „Gość w dom, Bóg w dom”? To nie jest tylko opędzanie się od roznosicieli ulotek i akwizyto­rów sprzedających towary. To także niewytłumaczalna nienawiść wo­bec na przykład świadków Jehowy, których do pukania w drzwi zo­bowiązuje religia, opierająca się na tym samym Piśmie Świętym, którego właściciele mieszkań zamienionych w fortece słuchają, sto­jąc w swoim kościele. Nikt nie ma pretensji, że nie wpuszczają do środka, ale skąd owo wyzywanie, aż do groźby pobicia? Czemu obno­sić się z relacją o własnym chamstwie, jakby trzaśnięcie drzwiami było bohaterstwem?

Witam. Mam na imię Kamil. Od wielu lat pasjonuję się gotowaniem, przyrządzaniem potraw i wymyślaniem przepisów. Chciałbym na tym blogu opowiadać Wam o rzeczach, o których nie mieliście wcześniej pojęcia!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)